|
Powiedzieć Unii - NIE!
Niemiecki urzędnik ostrzega...
Około 300 osób zgromadziło zorganizowane przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i Instytut Edukacji Narodowej spotkanie z Carlem Beddermannem, byłym unijnym urzędnikiem w Polsce. Tematem spotkania była "Unia bez tajemnic" czyli jak wygląda prawdziwe oblicze integracji europejskiej.
Carl Beddermann został wysłany do Polski jako ekspert UE zajmujący się realizacją tzw. projektów screeningowych. - Moim zadaniem było przygotować Wasz kraj do planowanego przystąpienia do Unii w ramach tzw. projektów screeningowych. Projekty screeningowe są to przygotowania Polski do przystąpienia do Unii, z tym, że UE sama nic przy nich bezpośrednio nie robi. Komisja Europejska wybiera dla tych celów urzędników z administracji Piętnastki, w moim wypadku z Niemiec - mówił Beddermann, który obecnie pracuje w Ministerstwie Ochrony Środowiska w Hanowerze, w Dolnej Saksonii. - Moja działalność dla Unii w Polsce skończyła się nagle w sierpniu 2002 r., kiedy w wywiadzie dla gazety "Super Express" powiedziałem, że pieniądze, które w Polsce zarabiają unijni eksperci, można było lepiej spożytkować, dla korzystnych inwestycji w tym kraju. Unia zareagowała natychmiast. Pan ambasador Dethomas, szef delegacji Komisji Europejskiej w Polsce, sam zdecydował o usunięciu mnie ze stanowiska doradcy - mówił we wstępie gość z Niemiec. - Nie omieszkam w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować panu ambasadorowi, wiem teraz, że to była dobra decyzja. Nie muszę więcej symulować, że unijne projekty screeningowe stanowią dla Polski właściwą pomoc, którą nie są, bo mają tylko na celu udawać pomoc i ukryć fakt, że dla właściwego wsparcia brakuje Unii pieniędzy - dodał Beddermann.
Podczas spotkania w Krakowie niemiecki urzędnik przypominał zebranym, że referendum o przystąpieniu do Unii będzie ostatnią okazją dla Polaków, aby się zbuntować i powiedzieć nie. - Zatrzymajcie waszą jałmużnę, wasze przynęty, Polacy poradzą sobie sami! Tak powinna brzmieć odpowiedź Polaków wobec Unii - mówił - W Niemczech w szkole uczymy się, że pierwszy rozbiór Polski był wynalazkiem Polaków, że Wasi magnaci sami zaproponowali to Rosji i Prusom. Dotąd nie chciałem w to wierzyć.
Dzisiaj, widząc, jak Wasza tak zwana elita propaguje przystąpienie do Unii, przekonałem się, że ta historia może być prawdziwa...
Kiedy słyszę powtarzane bezustannie przez tak zwaną elitę i przez sterowane przez nią media hasła takie jak: "Dla Unii nie ma alternatywy", "Unia to jedyna cywilizacyjna szansa", "Jak nie Unia, to Białoruś", zastanawiam się, czy ci ludzie są ślepi, łatwowierni czy skorumpowani, a może wszystko razem.
|