Streszczenie delegata Krucjaty – Młodzi w Życiu Publicznym
Konrad Adenauer powiedział kiedyś: Zawsze będą dzieci. Faktycznie, wtedy kiedy wypowiadał te słowa mogło się tak wydawać. Natomiast obecny, europejski trend demograficzny skłania raczej do pesymistycznych wizji przyszłości. W samej Polsce wskaźnik dzietności wynosi 1,3 dziecka na kobietę (dla prostej zastępowalności pokoleń miernik ten musi wynosić 2,1 dziecka na kobietę). Dzisiejsze społeczeństwo, zamiast racjonalnie zadbać o swoje przetrwanie w oparciu o pewne niezmienne zasady demografii, nastawiło się na realizację ludzkich uczuć. Być może jest właśnie tak, że system demokratyczny w pewien sposób wymusza uznanie prymatu uczuciowości. Jeżeli większość społeczeństwa kieruje się uczuciami, a nie twardymi regułami oraz poczuciem odpowiedzialności za przyszłe pokolenia, to takie społeczeństwo umrze. W tę logikę wpisuje się cały ruch homoseksualny, który nie jest w stanie spełniać podstawowych funkcji chroniących zachodnie społeczeństwo przed zestarzeniem, a w dalszej perspektywie – wymarciem. Istnieją ponadto pewne cechy "bycia dobrym obywatelem", które zapewniają ludzkości przetrwanie, a których w oczywisty sposób homoseksualiści nie wykazują.
Jedną z tych cech jest posłuszeństwo wobec prawa. Homoseksualizm często idzie w parze ze zwiększoną skłonnością do popełniania przestępstw – w porównaniu z osobami heteroseksualnymi – homoseksualiści 2 razy częściej popadają w konflikt z prawem oraz 2-3 razy częściej wchodzą w nałóg alkoholowy albo narkotykowy.
Kolejną właściwością "dobrego obywatela" (wg klasyfikacji dra Camerona) jest wytwarzanie większej ilości dóbr niż jest się w stanie samemu skonsumować. Oznacza to mniej więcej tyle, że ludzie produkują dla własnych potrzeb, ale ponadto potrafią zaopatrzyć społeczeństwo w dobra przez siebie wygenerowane. Homoseksualizm, ze swą tendencją do zwiększonej zachorowalności na HIV/AIDS, nie stwarza warunków do wcielenia tego "obywatelskiego" podejścia w życie (warto wspomnieć, że geje stanowią 60% ofiar śmiertelnych AIDS). Co więcej, obecnie w Stanach Zjednoczonych całe społeczeństwo musi ponosić ciężar zakupu leków dla ok. 0,5 mln homoseksualistów zarażonych wirusem HIV. Są to koszty niebagatelne – każdy amerykański obywatel płaci na leczenie chorego na AIDS geja ok. 45 tys. dolarów rocznie, co stanowi równowartość rocznej pensji przeciętnego, amerykańskiego robotnika. Warto nadmienić, że są to koszty związane tylko i wyłącznie z leczeniem AIDS, a przecież homoseksualiści zapadają również na inne choroby przenoszone drogą płciową.
Dr Cameron wyróżnia ponadto ostatni atrybut, który stanowi istotny wkład "porządnego obywatela" w żywotność całego społeczeństwa – założenie rodziny z dziećmi. Jak wiadomo bycie heteroseksualnym rodzicem jest nie tylko znaczną kontrybucją na rzecz populacji ludzkiej, ale sam fakt macierzyństwa czy ojcostwa jest przeobrażającym doświadczeniem. Skoncentrowany do tej pory na swoim ego indywidualista staje przed wyzwaniem zaspokojenia potrzeb swojej rodziny. Homoseksualiści natomiast są pijawkami społecznymi skupionymi na swoich zachciankach i egoistycznych pragnieniach.
Dr Cameron wymienia również sposoby na osiągnięcie dodatniego przyrostu demograficznego, a tym samym na odwrócenie samobójczego trendu cywilizacji zachodniej. Wg Camerona ludzkość kieruje się generalnie trzema pobudkami, które należy stymulować w taki sposób, by ludzie wykazywali większą skłonność do zakładania rodzin. Pierwszą z nich są pieniądze. Cameron proponuje, by cały ciężar opodatkowania przenieść na ludzi nieposiadających dzieci. Aby stymulować drugą motywację – prestiż – dr Cameron postuluje utworzenie specjalnej, rządowej witryny internetowej, na której powinna znaleźć się lista małżeństw posiadających dzieci. Od czasu do czasu należałoby organizować loterię w ramach tejże listy – wylosowana rodzina otrzymywałaby rządowy grant sponsorowany przez podatników nieposiadających potomstwa. Amerykański psycholog i seksuolog przewiduje, że taki mechanizm uruchomiłby zainteresowanie mediów zwycięzcami, co ugruntowałoby ich prestiżową motywację. Trzecim impulsem działalności człowieka jest dążenie do władzy. W kontekście założenia rodziny rzecz przedstawia się następująco: każdy, kto jest rodzicem powinien otrzymać możliwość oddania dwóch głosów w demokratycznych wyborach.
Wszystkie powyższe propozycje mają prowadzić ludzi do przekonania o tym, że założenie rodziny jest po prostu opłacalne, a co więcej – jest chwalebnym zaszczytem.
Choć nie można się zgodzić ze wszystkimi twierdzeniami dr Camerona, jest on dla nas wielkim powodem do wstydu, bo jak to się dzieje, że w naszym zdominowanym przez katolików kraju brakuje podobnych głosów? Jak to się dzieje, że taka osoba nie jest wpuszczana do uczelni, która śmie się nazywać Uniwersytetem kardynała Stefana Wyszyńskiego i to z absurdalnego powodu "bezpieczeństwa studentów"?! Jeśli to jest problemem, to dlaczego na jedno ze spotkań z dr Cameronem przybyło bagatela 400 osób? Jak się chce, to można. Ale czy się nam chce?