PIOTRSKARGA.PL

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
"Matrix": antyewangeliczna przypowieść o nowym zbawicielu…

Mało który film kinowy zyskuje sobie taką sławę, by wiedział o nim każdy. Wydaje się, że tak jest właśnie z trylogią o świecie matrixa. Na jednym spotkaniu podczas Obozu Rycerskiego Lepanto zapytałem czy ktoś widział film "Matrix". Na ponad 20 osób tylko 3 – w tym dwie najmłodsze – nie oglądały go. Ale i tak wiedziały o co chodzi. Zatem w zupełnie przypadkowej grupie osób, każdy rozumiał co mam na myśli, mówiąc "Matrix". Oczywiste jest, że im coś jest bardziej znane, tym więcej może wyrządzić dobra lub zła. Jak zobaczymy, niestety owa trylogia stanowi ładunek najrozmaitszych twierdzeń lecz niewielu prawdziwych. Ktoś więc odpowie z uśmiechem na twarzy, że science-fiction ma swoje prawa. Jednak w tym artykule wskażę na znaczenie tego zlepku pozornie odrębnych wizji świata, zawierającego się w dosłownie jednym nurcie.

Problem ze zrozumieniem kryzysu dzisiejszego świata polega na tym, że zbyt powierzchownie oceniamy rzeczywistość. Widząc wszechobecny spokój, wiodąc ułożone życie, nie cierpiąc głodu ani braku pieniędzy mamy skłonność myśleć, że wszystko jest na dobrej drodze. Tymczasem Kościół uczy nas, że prawdziwe zło ma charakter duchowy. Czyny są jedynie emanacją złej woli, która sama w sobie wystarcza by człowiek został potępiony na wieki. Wielkie katastrofy historyczne jak rewolucja bolszewicka i powstanie Związku Radzieckiego, miały swoje uzasadnienie w doktrynach. Prof. Plinio Corrêa de Oliveira wskazał źródło tych doktryn w nieuporządkowanych tendencjach – pragnieniach, które nie chcą być już dłużej posłuszne zasadom.(1) Znów tłumaczy nam to Kościół: na skutek grzechu stajemy się bardziej wrażliwi na ataki błędnych doktryn. Duch ulega zaślepieniu, pała sympatią do zła, wpada w nałóg. Pojawia się nawet chęć usprawiedliwienia naszych czynów. Wtedy stoimy wobec zagrożenia zatrucia się błędnymi doktrynami, religiami, dającymi na pozór wygodniejsze odpowiedzi na nasze problemy niż katolicyzm. To zupełnie jak ze skaleczeniem. Jeśli rana nie zostanie zdezynfekowana, wnikają przez nią zarazki do naszego ciała. Choć nie widać od razu efektów, skutki zakażenia mogą być potworne. I tak jest z naszym światem – pełnym grzechów i ich usprawiedliwień. Niestety, taka sytuacja grozi prawdziwą katastrofą, bo co się stanie, gdy te błędne doktryny umocują się na tyle w społeczeństwie, by zacząć zmieniać obyczaje, prawo i instytucje jak przestrzegał prof. de Oliveira?

Wypada jednak zacząć od krótkiego przedstawienia fabuły. Wszystko zaczyna się jeszcze przed trylogią - w animowanej wersji matrixa czyli "animatrixie". Tam dowiadujemy się, że maszyny osiągnęły taki stopień rozwoju, iż stały się samoświadome – doktryna katolicka wyraźnie przeczy takiej możliwości. Wobec brutalnego użytkowania przez ludzi, zbuntowały się niczym uciśniona "klasa robotnicza" i stworzyły swoje własne miasto. W ten sposób doszło do otwartej wojny pomiędzy maszynami a ludzkością. Ot kolejna rewolucja bolszewicka. Ponieważ maszyny korzystały z energii słonecznej, ludzie zaciemnili niebo. Jednak w momencie decydującego ataku przegrali. Tymczasem maszyny nauczyły się pobierać energię z innego źródła – od ludzkich ciał. Po szeregu eksperymentów stworzyły całe pola, na których hodowano ludzi. Tutaj zaczyna się pierwsza cześć trylogii pt. "Matrix". Sam matrix to sztuczny, komputerowy świat wygenerowany przez maszyny, istniejący tylko w głowach ludzi utrzymywanych we śnie prawdopodobnie po to, by powodować aktywność mózgu, dzięki czemu wytwarza się potrzebna maszynom energia. Ten sen to nic innego jak nasz zwyczajny świat. To my śnimy – nie twórcy scenariusza. I wydaje się, że im bardziej jesteśmy zaangażowani w nasz zwyczajny świat, tym więcej energii dostarczamy opresorom ludzkości…

W tym momencie można już przystąpić do analizy trylogii. Na początku należy odrzucić myślenie a'la science-fiction, gdyż tak naprawdę chodzi o znane twierdzenia. Dobrą ilustracją naszego "snu" jest rozumienie świata przez greckiego filozofa Platona. Twierdził on, iż tak naprawdę żyjemy w jaskini, nieświadomi, że w ogóle w niej jesteśmy. Rzeczy, które postrzegamy są jedynie cieniami "idei". Te idee są poza jaskinią, a ich cienie na ścianie naszej jaskini powoduje ognisko… Świat matrixa nie jest jednak prostym nawiązaniem do Platona. Jedna z osób występujących w filmie "Return to the source" omawiającym znaczenie rozmaitych wątków trylogii, przyznaje, iż na podstawie tych filmów możnaby zrobić cały kurs o filozofii. Niestety, pośród różnych filozofów nie uwzględniono św. Tomasza, a jak zobaczymy właściwie całą fabułą zawładnął postmodernizm.

Dokonuje się to już w jednej z pierwszych scen. Główny bohater, Thomas A. Anderson (warto odnotować na potrzeby późniejszego wywodu, że z greki andros to człowiek w ogóle) wyjmuje nielegalną płytkę z wydrążonej w środku książki. Przed oczami przelatuje nam tytuł "Symulacje i symulakry". To jedna z postmodernistycznych pozycji, opowiadająca historię, w której ludzie stworzyli tak realną mapę, iż stała się ona ważniejsza od realnego świata – symbol złudnego matrixa. Na myśl przychodzi tu typowo postmodernistyczna nienawiść do chrześcijaństwa, ponieważ postmodernizm chciałby wszystko zdekonstruować i zmontować od początku, choć nie mówi już na jakich zasadach, a chrześcijaństwo to w filmie jedynie element naszego snu.

W całej serii omawianych filmów przewija się ten postmodernityczny motyw w postaci negatywnego ukazywania cywilizacji i równoczesnej pochwały dzikości człowieka. Okazuje się, że maszyny nie zdołały uwięzić wszystkich ludzi. Część z nich schroniła się w podziemnym "Syjonie" i oczekuje zbawiciela. Żyją brudni, byle jak ubrani, a jednak szczęśliwi. Zbiorowe orgie to konkluzja ich religijnych spotkań, na których się modlą (sic!). Na jednej scenie widać wejście do rozświetlonej jaskini gdzie wszystko to się odbywa, które ma kształt wnętrza katedry. Zdaje się to symbolizować, że prawdziwa katedra, to nie ta zbudowana ludzkimi rękami, maszynami, ale stworzona przez naturę. Być może więc prawdziwa religia to nie ta rozumowa, z matrixa (chrześcijaństwo) ale spontaniczna…

Ci wolni ludzie poszukują zbawiciela w naszym świecie snów. Z niego udaje im się wybudzać osoby i zabierać ich następnie w podziemia "Syjonu". Można by ich określić jako sektę poruszającą się w mrocznych subkulturach muzycznych, która twierdzi, że ma wyższą prawdę o świecie i oferuje inicjację. Na filmie inicjacja przebiega na skutek połknięcia odpowiedniej tabletki, a potem następuje coś, co zwykliśmy nazywać halucynacjami: upłynnianie się ciała, przebudzenie w zbiorniku obsługiwanym przez maszynę, wyrzucenie do ścieku z odpadami. Czyż ta pigułka nie symbolizuje narkotyków? Dodajmy, że są ludzie, którzy sądzą, że narkotyki dają rzeczywiście wstęp do innego świata… Tymczasem istnieją środki, które dokonują nieodwracalnych zmian w mózgu człowieka. Ale w przeciwieństwie do rzeczywistego działania narkotyków, wszystko kończy się dobrze i uratowany zostaje Anderson, z którym wiązane są nadzieje na zbawienie.

Od tej pory ciągle spotykamy się z trójcą: Anderson zwany "Neo" czyli nowy lub "one" czyli jedyny (niczym Jezus Chrystus), "Morpheus" – z greckiej mitologii bóg snu (niczym Bóg Ojciec stworzyciel bo sen jest tutaj naszym katolickim "stworzeniem"), oraz "Trinity" – ang. trójca. W doktrynie katolickiej Duch Święty, trzecia osoba Trójcy Świętej, począł się z miłości pomiędzy Ojcem i Synem. Trinity stanowi wulgarne zaprzeczenie temu – to zwykła kochanka, której zapowiedziano, że zakocha się w zbawicielu. Ta bluźniercza trójca przemierza nasz świat i bierze udział w trwającej wojnie nie tylko między maszynami a ludźmi, ale także w samym wyśnionym świecie maszyn. Tutaj wyrastają najdziwniejsze wątki trylogii.

Stara gnoza zostaje odrzucona - "Matrix" wcale nie potępia naszego świata materii. Twierdzi się, że konflikt między "dobrem" a "złem" to także konflikt wewnątrz naszego, śnionego świata, bo wszystko jest jednym. Zatem na miejsce starej gnozy wchodzi panteizm, głoszący, że świat to całość składająca się z ciała – materii i ducha – energii. W filmie spotykamy motyw energii, gdzie najważniejsze postacie w realnym świecie są przeniknięte czymś na kształt złotej energii, która płynie również w źródłach zasilania miasta maszyn. Innym motywem panteistycznym jest podział na programy komputerowe dobre i złe. Okazuje się bowiem, że to co wydaje nam się moralnie neutralne, może być również okrutne lub pałać miłością – tak jak ludzie.

Uniwersalny, przenikający oba światy konflikt między specyficznie rozumianymi dobrem i złem jest ukazany jeszcze w innym kontekście. II i III cześć trylogii czynią to aż nazbyt wyraźnie. Kluczem do niego jest filozofia yin yang - wzajemnie zależnych ale skonfliktowanych przeciwieństw. Jej symbol, koło, w które wpisane są biała i czarna łezka z kropką o przeciwnym kolorze (dla białej łezki czarna, dla czarnej biała), zostaje ukazany w zbliżonej formie na kolczykach wyroczni. Wyrocznia to program komputerowy, starsza murzynka, niezwykle miła i serdeczna gospodyni domowa, która przechowuje młodych, potencjalnych zbawicieli. Ona kieruje "trójcą" bohaterów przez zawiłości świata. Symbolizuje czarną siłę, a w filmie stanowi również postmodernistyczny symbol chaosu i odrzucenia rozumu. Jak sama mówi, jej zadaniem jest niszczenie równowagi, którą usiłuje zaprowadzić architekt – racjonalny, siwy pan, noszący biały garnitur, a zatem symbolizujący białą siłę. Ów architekt to klasyczny program komputerowy, który nie rozumie ludzi, bo kieruje się racjonalnością. Twórcy matrixa chcą nam powiedzieć, że właśnie rozum i cywilizacja są naszymi prawdziwymi kajdanami. Ratunkiem jest "podążanie za sercem"…

Doktryna katolicka uczy nas, że prawdziwa miłość to pragnienie dobra bliźniego – jest więc rozumowa i zależna od woli. W III części trylogii wmawia nam się, że to nieprawda. Miłość to uczucie i spontaniczność. Oczekiwany zbawiciel, Neo ma zaprowadzić harmonię w obu światach. W ten sposób skończy ze światem systemu yin yang, będącym w ciągłej walce. Architekt poucza go, że jeśli będzie kierował się uczuciem, zatraci Syjon i doprowadzi do katastrofy śnionego świata matrixa. Neo, by ratować życie "ukochanej" Trinity odrzuca rady architekta i "kieruje się sercem". Paradoksalnie, i tak ratuje oba światy. Wyrocznia komentuje to później, że architekt nic nie potrafi zrozumieć (choć to on jest ucieleśnieniem rozumu...). Pamiętając, że Trinity jest zwykłą kochanką Neo, aż na usta ciśnie się fraza "wolna miłość" tak dobrze nam znana i niestety dzisiaj tak często obecna w naszej rzeczywistości. "Miłość" bez rozumu, zahamowań, bez 10 przykazań – taka "miłość", która ignoruje wyższe dobro osoby kochanej oraz innych ludzi i sprowadza się do współżycia.

Jednak również Neo okazuje się być elementem systemu yin yang. Jego powołanie w rzeczywistości zostało zaprojektowane. Ma zrównoważyć chaos, który wprowadza w matrixie a także i w realnym świecie program komputerowy agent Smith – symboliczny obrońca porządku świata, tak znienawidzonego przez postmodernizm. Jak można zaobserwować na filmie, w przeciwieństwie do mrocznych strojów trójki bohaterów nosi klasyczny garnitur, białą koszulę, wzorowo zawiązany krawat i dobre buty. Działa powoli i z rozwagą, ale zawsze do celu. Bliżej mu w tym do architekta niż do wyroczni, za którą podążają "dobrzy" bohaterowie. Nie zna "miłości". Będąc wirusem komputerowym zamienia ludzi z matrixa w siebie, niczym diabeł opętujący osoby. Potrafi nawet wyjść do realnego świata i nadal trzymać ludzi pod swoją kontrolą. Neo ciągle go spotyka ale nie mogą się pokonać – jak w systemie yin yang.

Jednak w miarę jak trylogia zmierza ku końcowi, Neo zaczyna rozumieć sens swego powołania. Wraz z Trinity wyrusza do miasta maszyn, gdzie składa im propozycję: ja przeprogramuję matrix i pokonam Smitha a wy wycofacie się z natarcia na Syjon. Kiedy ją składa, stoi przed bluźnierczym, mrocznym przedstawieniem "mechanicznej" monstrancji w której widać ludzką twarz. Ta "monstrancja" przyjmuje jego propozycję (czy to nie bluźniercze przedstawienie ostatniej wieczerzy, gdzie Jezus Chrystus dał apostołom swoje ciało i swoją krew?) i rozpoczyna się "męka" zupełnie jak naszego Zbawiciela. Ponieważ Trinity zginęła w między czasie, Neo zdaje się nie mieć już powodu by żyć. Dochodzi do ostatecznej walki ze Smithem w świecie snu, w której obracają się razem w powietrzu niczym symbol yin yang. Na końcu Smith wbija w niego rękę i przekształca go w siebie. W ten sposób system dopełniających się przeciwieństw zostaje zniszczony. Tracąc swoje drugie ja, od którego był zależny, Smith musi sam zniknąć. Dochodzi do wielkiej eksplozji, podczas której z Neo wytryskują snopy światła, linie energii układają się w kształcie skrzydeł anioła, a z jego środka na moment wybija się świetlisty krzyż. Następnie Neo umiera i opada na ziemię z rozłożonymi ramionami jak ukrzyżowany. Wtedy "monstrancja" mówi: "it is done", co można przetłumaczyć jako Chrystusowe "wykonało się" tuż przed wyzionięciem ducha na krzyżu. Maszyny wycofują się z oblężenia Syjonu, a świat matrixa tworzy się od nowa. Na matrixowym niebie widać psychodeliczne kolory tęczy, które ogląda szczęśliwa wyrocznia, zapowiadająca powrót Neo. Ludzie wciąż więzieni w świecie snu mają być uwolnieni. W obu światach nastaje harmonia…

Te ostatnie sceny zdają się przekonywać nas, że rzeczywiście chodzi o jakiegoś zbawiciela. Jednak bynajmniej nie jest to opowieść science-fiction o Jezusie Chrystusie. Niezależnie od intencji autorów, których oczywiście nie da się udowodnić, mamy do czynienia z przypowieścią - symbolicznym użyciem znanych nam treści dla ukazania innych, tak jak to czynił Pan Jezus. Cyberpunk(2), filozofia Platona i bezlitośni agenci odgrywają rolę symboli. Ale w tym wypadku konkluzją tejże przypowieści jest przedstawienie New Age – nurtu, w którym zawierają się rozmaite wątki poruszone w całej trylogii. Za ks. dr Aleksandrem Posackim(3) możemy powiedzieć, że New Age (ang. Nowa Era) to ruch społeczno-polityczno-religijny rozpowszechniony w 2. połowie XX wieku. Charakteryzuje się między innymi wspomnianym już panteizmem, wiarą w możliwość kontroli swego życia po śmierci (niczym wybudzenie z matrixa), utrzymywaniem, że istnieje starodawna wiedza wyższa od wszystkich religii i kultur (zatem uzasadniony jest postmodernizm, a pozatym w matrixie spotkamy wzorową, kochającą się hinduską rodzinę – 3 programy komputerowe i ciekawe, że prawdopodobnie najstarsze znane pisma są hinduistyczne…).

Doktryna New Age zakłada, że żyjemy w Erze Ryb, targanej dualizmem dobra i zła (zupełnie jak w filozofii yin yang), rozpoczętej przez Jezusa Chrystusa. Na mocy "wiedzy astrologicznej", "objawień" i seansów spirytystycznych twierdzi się, że u progu roku 2000 a najpóźniej do 2160 ludzkość przejdzie w Erę Wodnika charakteryzującą się harmonią. Trzeba więc wspomnieć, że fabuła "Matrixa" ma miejsce właśnie na początku XXI wieku. Owo przejście dokona się w związku z nowym zbawicielem zwanym Maitreya – "powracającym Chrystusem" (czy to nie Neo, o którym wyrocznia mówi, że stanowi kolejną emanację funkcji "jedynego", a architekt twierdzi, iż jest już szósty z kolei?). Będzie to najbardziej wyewoluowany człowiek (Neo przechodzi przez serię niezwykłych ćwiczeń i udoskonaleń), który stanie na czele rządu światowego i będzie się kontaktował z Lucyferem, tym bardziej, że według New Age świat duchów jest światem w całości dobrym. To jest brakujący element, o którym twórcy świata matrixa nie wspomnieli, a który jedynie sugeruje słuchanie przez Neo mistrzów z innego świata – ludzi żyjących poza matrixem, których my "więźniowie matrixa" z powodzeniem nazwalibyśmy duchami, a nawet demonami. Nie mogłem wprost wyjść ze zdumienia, kiedy szukając w internecie informacji o filmie, natrafiłem na stronę UNUS MUNDUS (panteizm?), na której chwalony jest "Matrix", a obok widnieje fotografia C. G. Junga, jednej z najważniejszych postaci New Age. Pod wizerunkiem ukazują się rozmaite obrazki. Kiedy pierwszy raz wszedłem na tą stronę, akurat pojawił się ukrzyżowany wąż. Według ks. Posackiego jest to forma oddawania kultu Lucyferowi.

Również wątek wolnej miłości i postmodernistycznej nienawiści do rozumu i naszego cywilizowanego świata nie jest obcy New Age. Jak pisze ks. Posacki, pierwszy etap rekrutacji do tego ruchu pokrywa się z buntami studenckimi lat 60., bezpłatnego rozdawnictwa narkotyku LSD, ruchami ekologicznymi, pacyfistycznymi, antynuklearnymi i homoseksualnymi. Wypada tu wspomnieć, że reżyserami trylogii są bracia Wachowscy, z których jeden zmienił płeć, a krąży plotka, że drugi także tego dokonał. W końcu w New Age znajdujemy pojęcie "wyższego ja", czyli psychologia transpersonalna odrzucająca nasze rozumienie odrębności człowieka od otaczającego go świata. To być może dlatego Neo umiera bez żalu, rozumiejąc że i tak wszystko jest wszystkim, a on sam jest tylko elementem większej całości. Oto radykalna forma nihilizmu posunięta aż do pogardy własnego życia. Wspomnijmy, że w jednym z "animatrixów" chłopiec popełnia samobójstwo i w ten sposób przechodzi ze "świata snu" do tego prawdziwego…

Widząc ogrom intelektualnej perwersji, niemoralności i pseudoreligijnego bełkotu, dochodzi się do wniosku, że filmy o świecie matrixa powinny budzić grozę, a nie życzliwą fascynację jak to się dzisiaj wciąż dzieje. W tym kontekście łatwiej jest zrozumieć słowa prof. de Oliveiry, że większy sukces odniesie się likwidując niemoralne kino lub telewizję, niż gdyby w ramach normalnych procedur ustroju parlamentarnego spowodować upadek lewicowego rządu.(4) Świat matrixa pozornie nie stanowi zagrożenia. Ale w rzeczywistości i niezależnie od intencji autorów, promuje realnie istniejący ruch, wzbudzając ciekawość względem jego doktryny i nawołując do słuchania fałszywych proroków. Ten ruch poza doktryną posiada również określone narzędzia, które, jak podaje ks. Posacki, mogą być formą krytporeligijnego kultu czy inicjacyjnego rytuału; które osłabiają i zaburzają świadomość oraz wywołują stan zmniejszonej odporności psychicznej.

Pozostaje zadać pytanie, na ile ludzie są zdolni przyjąć te kłamstwa? Wydaje się, że dzisiaj jest to szczególnie możliwe na mocy ich własnych grzechów przeciw czystości i przeciw wierze. New Age korzysta z tego, oferując ludziom niezwykłe możliwości, odkrycie w sobie boga tak jak to czynią bohaterowie "Matrixa" poznając swoje nadludzkie zdolności i wyjście poza szarą egzystencję. Anderson, który, jak to wyżej wspomniano, może kojarzyć się z człowiekiem w ogóle, dokonuje rzeczy niemożliwych: zatrzymuje pociski, walczy z dziesiątkami przeciwników na raz, lata… New Age ma także za cel znaleźć swego "zbawiciela" właśnie pośród nas na skutek specjalnego systemu edukacji i dlatego też sprzyja antykoncepcji jako metodzie zwiększenia poziomu wykształcenia ze względu na mniejszą liczbę kształconych. To wszystko stanowi jednak klasyczną obietnicę diabła. Lecz niestety wysłuchaną! Spójrzmy ile na ulicach wisi plakatów reklamujących jogę… Tymczasem hatha joga jest jedną z technik New Age obok feng shui, według którego zaprojektowano logo stacji beznynowych BP i "pozytywnego myślenia". Oby przestrogi prof. de Oliveiry zostały na czas wysłuchane, bo inaczej może się okazać, że nie nauczyliśmy się niczego od całkiem niedawnej i także mającej być nową ery "wodzów", "nadludzi" i "tysiącletniej Rzeszy". Wszak prawda nie zmienia szat, bo jest, jaka jest. Tylko kłamstwo potrzebuje ciągle nowego przebrania. Raz nosi mundur bolszewika, innym razem nazisty, a jeszcze innym spocony sweter mieszkańca Syjonu.

By lepiej uświadomić sobie znaczenie ruchu New Age, warto przeczytać wywiad w Rzeczpospolitej(5) z popularnym gitarzystą Carlosem Santaną, w którym otwarcie przyznaje on, że opiera swoją duchowość właśnie na nim. Wywiad dostępny jest na http://www.rp.pl/artykul/119426.html

Grzegorz Pabijan

1. Plinio Corrêa de Oliveira, Rewolucja i Kontrrewolucja, s. 43-45.
2. cyberpunk – wizja świata opierająca się na zacieraniu granic pomiędzy maszynami a ludźmi.
3. Ks. Aleksander Posacki, New Age, w: Encyklopedia "Białych Plam", s. 76-87.
4. Plinio Corrêa de Oliveira, Rewolucja i Kontrrewolucja, s. 82.
5. Carlos Santana: graniem wzywam anioły, http://www.rp.pl/artykul/119426.html 18.11.2008

 


poloniachristiana
Lepanto
TEKSTY:
Ukazał się 29. jubileuszowy numer "Rycerza Lepanto"
Czytelnicy znajdą w nim m. in. artykuły:
  • Szkoła Rycerska przy Instytucie im. Ks. Piotra Skargi
  • Z życia sekcji
  • Śp. Rafał Serafin - tak go zapamiętałem
  • Siedzący Byk katolikiem
  • Pistolety maszynowe Mors i MKPS

Numer 60,
wrzesień/październik 2011 r.
a w nim m.in.:
  • Pomóżmy Ojczyźnie!
  • Kościelny mecenat uniwersytetów
  • Dramat samobójcy
  • Triumf Kościoła po wielkim kryzysie
  • Jan Kapistran