|
|
|
|
Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail
|
|
|
NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
LIST ZZA GROBU |
|
 |
|
|
 |
|
* * *
Był piękny lipcowy dzień, kiedy "Stowarzyszenie Młodych Kobiet" zorganizowało wycieczkę do A. Rzeczywiście bardzo lubiłam wycieczki, ale nie te świętoszkowate kobiety, które również brały w nich udział.
Inny obraz, odmienny od M.B. Łaskawej z A., od niedawna pojawił się na ołtarzu mojego serca. Elegancki Max N. z domu handlowego stał na nim. Krótko przedtem rozmawialiśmy przy kilku okazjach. Tym razem zaprosił mnie na wycieczkę w samą niedzielę. Ta, z którą miał zwyczaj chodzić była w szpitalu.
Oczywiście, on zauważył, że miałam oczy utkwione w niego. Lecz wtedy jeszcze nie myślałam o wyjściu za niego za mąż. Był czarujący; jednak za bardzo lubił przebywać wśród wielu różnych młodych kobiet. Aż dotąd, zawsze chciałam mężczyzny, do którego mogłabym wyłącznie należeć, jako jedyna kobieta. Zachowywałam więc pewien dystans.
(To prawda. Pomimo całej swojej religijnej obojętności, Ani miała w sobie coś szlachetnego. Zdumiewa mnie, że "uczciwe" osoby mogą również trafić do piekła, jeżeli są one w ten sposób nieuczciwe wobec Boga.)
|
|
|
|
 |
|