Przegląd prasy:

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
LIST ZZA GROBU
Wy to nazywacie "niegodnym". Lecz po tej "niegodnej" Komunii, miałam większy spokój sumienia. To była ostania Komunia.
Nasze życie małżeńskie było w zasadzie harmonijne. Mieliśmy te same opinie na prawie wszystkie tematy. Również w tej: nie chcieliśmy mieć ciężaru posiadania dzieci. Wewnętrznie mój mąż pragnął mieć jedno, naturalnie nie więcej. Lecz w końcu, udało mi się ten pomysł odsunąć. Bardziej lubiłam stroje, ładne meble, babskie herbatki, jazdę samochodem i inne podobne rozrywki.
To był rok ziemskich przyjemności pomiędzy ślubem, a moją nagłą śmiercią.
Każdej niedzieli wybieraliśmy się na przejażdżkę samochodową lub odwiedzaliśmy krewnych mojego męża * wtedy wstydziłam się krewnych mojej matki. Lecz ci od mojego męża, pływali tak jak my na powierzchni egzystencji.
Jednak wewnętrznie nigdy nie czuliśmy się szczęśliwi. Zawsze coś mnie w duszy gryzło. Chciałam, żeby ze śmiercią, która niewątpliwie miała nadejść za długi czas, wszystko się skończyło.
Kiedy byłam małą dziewczynką, słyszałam raz na kazaniu, że Bóg wynagradza dobre czyny, które jakaś osoba dokonała. Jeżeli nie może ich nagrodzić w tamtym świecie, to nagradza je na ziemi.
Niespodziewanie, otrzymałam spadek (od ciotki Lote). Mój mąż był zadowolony widząc jak jego płaca znacznie wzrosła. W ten sposób mogłam bardzo dobrze przyozdobić nasz nowy dom.




poloniachristiana
Lepanto
TEKSTY:

Numer 53,
VII - VIII 2010,
a w nim m.in.: