Przegląd prasy:

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
LIST ZZA GROBU

* * *

Moja śmierć wydarzyła się w następujący sposób:
Około tydzień temu * mówię według waszego sposobu liczenia, ponieważ licząc według bólu, mogłabym już płonąć w piekle od dziesięciu lat * w niedzielę mój mąż i ja pojechaliśmy na wycieczkę, która była dla mnie ostatnią.
Dzień wstał promiennie. Czułam się świetnie, jak rzadko kiedy. Jednak przebiegło mnie złowieszcze przeczucie.
Nieoczekiwanie podczas powrotu, mój mąż prowadzący samochód i ja zostaliśmy oślepieni światłem pojazdu, który jechał w przeciwnym kierunku z dużą prędkością. Mąż stracił panowanie nad samochodem.
"Jezu!" krzyknęłam. Nie jako modlitwę, ale jako okrzyk. Poczułam zabijający ból spowodowany ściskaniem * była to drobnostka w porównaniu z obecnymi mękami. Potem straciłam przytomność.
Dziwne! Tego samego ranka, zrodził się we mnie, w niewyjaśniony sposób, pomysł, że mogłabym pójść na Mszę raz jeszcze. Brzmiało to dla mnie jak błaganie skierowane do mnie. Jasno i zdecydowanie moje "Nie" ucięło tę myśl. Musiałam definitywnie skończyć z tym pomysłem chodzenia na Mszę. Biorę na siebie wszystkie konsekwencje tego. I teraz to podtrzymuję.



poloniachristiana
Lepanto
TEKSTY:

Numer 53,
VII - VIII 2010,
a w nim m.in.: