Autorski przegląd prasy
[…]
Od lat obserwuję, jak środowiska typu “Gazeta Wyborcza”, usiłują uporać się z poglądami współczesnych świętych katolickich. Zwykle taktyka jest następująca: zaakceptujmy, a nawet afirmujmy część osobowości świętego, tę, która jest dla nas wygodna, a zmarginalizujmy i zdeprecjonujmy resztę dla nas niemiłą. Tak jest z Matką Teresą z Kalkuty – godna zaakceptowania jest jako organizatorka akcji charytatywnych, wspierająca ubogich i chorych. Natomiast jej poglądy w kwestii aborcji nazywa się już “kontrowersyjnymi” i zaledwie toleruje się, a zazwyczaj przemilcza.
Podobne wrażenie miałem dziś czytając na drugiej stronie “Gazety” tekst Jana Turnaua pt. “Czy naprawdę bronił wolności”. Turnau uczciwie cytuje słowa x. Jerzego Popiełuszki: “Kultura narodu to również jego moralność. Naród chrześcijański musi kierować się sprawdzoną przez wieki moralnością chrześcijańską. Nie jest mu potrzebna tak zwana moralność laicka, bo jest ona bez oblicza i bez nadziei, stwarza zagrożenie dla wartości duchowych narodu i osłabia te siły, które stanowią o jego jedności”. Po czym dodaje, że te słowa mogą “dziwić i boleć”.
Dziwić i boleć? Słowa księdza katolickiego, który domaga się respektowania chrześcijańskiej moralności i odrzuca tzw. moralność laicką mogą może boleć przeciwników Kościoła i moralności chrześcijańskiej, ale jak mogą rozsądnego człowieka dziwić? Dalej jest jeszcze lepiej. Turnau usiłuje usprawiedliwić x. Jerzego z tego, że wygłaszał on katolickie poglądy, pisze, że te słowa “pochodzą jednak z innej epoki”. Dziwaczna sugestia, że moralność chrześcijańska była i od biedy może potrzebna w Polsce lat 80-ych, ale już dziś jest nieaktualna.
Czytając takie teksty mam wrażenie, jakby ktoś nam chciał ukraść x. Popiełuszkę. Jakby zostawiał nam bojownika o wolność w czasach komunizmu, a ukrywał przed nami katolickiego kapłana. Jan Turnau usiłuje lekko zdeprecjonować światopogląd i intelekt x. Jerzego pisząc, że beatyfikacja to nie literacki Nobel, a Popiełuszko nie był “księdzem Tischnerem ani Halikiem”. A dla mnie to najpiękniejsze komplementy, jakimi “Gazeta Wyborcza” była w stanie dziś obdarować x. Jerzego – nie przypadkiem to właśnie on zostaje wyniesiony na ołtarze.
Źródło: rp.pl