|
|
|
Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail
|
|
|
NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
Rycerz Lepanto |
|
 |
 |
 |
|
Numer 2, wrzesień 2001
|
|
(Gość Niedzielny 05.08.2001)
Legalizacja przerywania ciąży ma obecnie w Stanach Zjednoczonych mniej zwolenników. W ciągu pięciu lat ich odsetek spadł z 59 do 52 proc. Takie wyniki przyniosły niedawne badania opinii publicznej, przeprowadzone przez sieć telewizyjną ABC. Ze wspomnianych badań wynika ponadto, że wśród osób określających się jako katolicy, 43 proc. jest zdecydowanie przeciwnych jakimkolwiek formom legalizacji przerywania ciąży, podczas gdy wśród protestantów wskaźnik ten jest niższy o 10 proc. Warto przy tym pamiętać, że administracja Billa Clintona intensywnie popierała, a nawet propagowała dopuszczalność aborcji. Zdaniem Laury Echevarria z ogólnokrajowej organizacji Prawo do Życia, liczby te odzwierciedlają tendencję "idącą we właściwym kierunku". Była to długa droga i czeka nas jeszcze długi marsz, ale myślę, że doczekamy zmiany obecnej kultury śmierci w kulturę życia - powiedziała amerykańska obrończyni życia. Uważa ona, że coraz więcej Amerykanów zaczyna uświadamiać sobie istotę aborcji. "Sądzę, że jeszcze przed dyskusją o tzw. aborcji przez częściowy poród wiele osób było przekonanych, odkryli, że legalna jest każda okoliczność, każdy powód, i to w ciągu dziewięciu miesięcy ciąży. I myślę, że to właśnie przestraszyło Amerykanów" - oświadczyła Echevarria.
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|