PIOTRSKARGA.PL

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
Rycerz Lepanto
Numer 7, styczeń - luty 2004
Bóg mnie zna i wzywa mnie po imieniu. On powierzył mi zadanie, którego nie powierzył nikomu innemu. Wyznaczył mi misję do spełnienia. W jakiś szczególny sposób jestem niezbędny dla Jego zamierzeń.

Kardynał J.H. Newman



Świeta Joanna d'Arc jest dalece kimś więcej, aniżeli wdzięcznym tematem witraży. Na szczeście posiadamy dokumentację dwóch orzeczeń, dzięki której możemy sprostować nieściłości.
Jak to zwykle bywa z bohaterami uważanymi za "wiekszych aniżeli życie", Joanna postrzegana jest przez zmieniające się soczewki czasów. Kiedy Francja była w niebezpieczeństwie, co warto podkreślić w 1815, w 1870 i w 1914 roku, Joanna była przywoływana jako patronka żołnierzy, a w 1940 roku została wciągnięta do oporu przeciwko nazistom.
Różne obozy polityczne zgłaszały roszczenia co do spuścizny po tej katolickiej świętej. Nawet rosyjscy komuniści próbowali pozbawić ją jej osiągnięć, zarzucając, że Joanna jest córką ludzi, którzy wystąpili przeciwko tchórzostwu i głupocie arystokracji.
Anglicy przeciwko którym walczyła Joanna nie zapomnieli jej. Wystarczy odwiedzić katedre w Reims, aby zobaczyć pomnik Joanny upiekszany przez panie wywodzące sie z arystokracji angielskiej. Tego hołdu nie można nie dostrzec.
Joanna w rzeczywistości odgrywa różne role. Dziewczyna z Domremy walczyła ramie w ramie z wyzwolicielami Orleanu. Była uwięziona z innymi żołnierzami w Rouen. Bitwy Joanny i ostateczna śmierć męczeńska przypominają nam, że była ona śmiertelnikiem z krwi i kości, który przeżył życie z entuzjazmem - a nie jak jakiś błędny ognik pogrążony w niebiańskim zadumaniu i mistycznej ekstazie.
Pierwszy wyrok wydany na Joannę przez biskupa Pierre'a Cauchon zakończył się jej skazaniem na śmierć. Świadczy on o jej bystrym umyśle, dzielnym sercu i pobożnej duszy.
Drugi proces odbywał się w latach 1454-1455. Orzeczenie z tego okresu uznawało poprzedni wyrok za nieważny i rozpoczął się proces rehabilitacyjny Joanny. Podczas całego postępowania zgromadzono ogromną ilość informacji, ponieważ Kościół przesłuchał ponad 100 osób z Domremy, Orleanu i Rouen. Pośród świadków były osoby, które znały Joannę jeszcze jako małą dziewczynkę; osoby, które ją eskortowały do Chinon, walczyły u jej boku i w końcu te, które ją sądziły i skazały w Rouen. Pośród przesłuchiwanych pochodzących z różnych ścieżek życia Joanny byli kupcy, żołnierze, przedstawiciele regionalnych władz, panowie feudalni, księża parafialni i zakonnicy.


Dziewczyna z Domremy

Dom, w którym urodziła się Joanna w 1412 roku wciąż stoi w sercu wioski Domremy, w prowincji Lorraine.
Jaques d'Arc, ojciec Joanny był wiejskim dziekanem, odpowiednikiem dzisiejszego wiceburmistrza. Rodzina posiadała około 20 hektarów ziemi. Joanna miała trzech braci i siostrę. Jej matka Isabelle Romee opowiada: "Wychowałam ją w bojaźni przed Bogiem, zgodnie z tradycj ą Kościoła wskazując jej stan w życiu, którym było wypasanie zwierząt i praca w polu."
"To od mojej matki nauczyłam się modlitwy "Ojcze Nasz", "Zdrowaś Maryjo" i "Wierzę w Boga Ojca..." - Joanna miała mówić do swoich sędziów w Rouen.
Reasumując Joanna była całkiem normalną dziewczyn ą, nie wyróżniającą się spośród rówieśniczek pod względem ubioru czy też pod względem zachowania. Od dzieciństwa jej matka uczyła ją wszystkich domowych zajęć, potrzebnych w prowadzeniu domu. Kiedy Joanna stała się starsza zaczęła pracować w polu, pilnując należących do rodziny owiec, pasących się na wspólnych pastwiskach wsi.
Joanna troszczyła się o chorych i bardzo chętnie pomagała biednym, oddając im wszystkie pieniądze jakie posiadała. Oddawała im nawet swoje miejsce do spania zadowalając się często miejscem naprzeciw kominka.
Pobożna dziewczyna, Joanna była wierna swoim modlitwom i zanosiła kwiaty Matce Bożej z Bermont, której w sposób szczególny była oddana. Kiedy zabiły dzwony na "Anioł Pański", przerywała pracę i klękała do modlitwy. Jej jedynym pragnieniem było to, aby w rodzinnej wiosce, w prosty sposób wieść życie przepełnione wiarą, tak jak to czynili ci, którzy przybyli tam przed nią.


Misja

Kiedy św. Joanna d'Arc była jeszcze dzieckiem, pewnego razu pilnując swojego stada usłyszała głos wołający ją po imieniu: Joanno! Joanno! Naturalnie dziewczyna była bardzo ciekawa, któż to mógł być w tak odosobnionym miejscu. Zaraz potem otoczona została bardzo jasnym światłem, w środku którego stał anioł o bardzo dostojnej i przyjemnej fizjonomii, otoczony przez inne istoty anielskie, które patrzyły z miłością na dziewczynę. "Joanno - powiedział anioł do niej - bądź dobra i pobożna, kochaj Boga i nawiedzaj często jego sanktuaria." Następnie anioł zniknął, zaś serce Joanny zapłonęło ogromną miłością do Boga, a później zaowocowa ło złożeniem ślubów wiecznego dziewictwa. Anioł ukazywał się jej jeszcze wiele razy i po każdym jego zniknięciu dziewczyna bardzo płakała ze smutku. Poza tym Joanna miała widzenia św. Katarzyny i Małgorzaty. Święty Michał był w szczególny sposób czczony w Lorraine, a figury świętej Katarzyny i Małgorzaty, umieszczone w kościółku wiejskim wciąż słyną łaskami. To właśnie z nakazu Bożego te święte postacie powiadomiły Joannę, że Bóg powierzył jej ocalenie królestwa Francji i doprowadzenie do tego, by jego korona została nałożona na głowę Karola VII, "Króla Bourges".
Pobożność Joanny została podwojona nie powodując utraty równowagi. Do tego czasu była uważana za "najbardziej cnotliwą dziewczynę w mieście", jak zaświadczył parafialny duchowny. O czym nie wiedzieli dobrzy ludzie z Domremy - a nawet matka Joanny to to, że kiełkujące ziarno Bożej misji zostało posiane w głębi jej duszy.


Francja pod rządami Anglików

Wojna Stuletnia, która rozpoczęła się w 1326 roku wchodziła wtedy w końcową fazę. Następujące po sobie klęski Francuzów w Crecy, Poitiers i Agincourt i śmierć Karola VI sprawiły, że Anglicy pod panowaniem króla Henryka VI coraz mocniej dominowali we Francji.
Karol VII rządził tylko częścią Francji na południe od Loary. Akwitania także była pod panowaniem Anglików. Książe Bedford, wujek króla Henryka i jego regent kontrolował północ łącznie z Paryżem i Rouen, a Filip Dobry, sojusznik Bedforda rządził Burgundią, rozciągającą się od Bruges poza Dijon.
Bedford zdecydował się zadać ostateczny cios francuskiej nadziei na odzyskanie wolności. Oblegał on Orlean, który kontrolował Loarę. Rozpacz i zdrada opanowały dwór Karola.
Dokładnie w tym momencie, głosy Joanny stały się bardziej uporczywe, nakazując jej, aby ocaliła Orlean. Na początku wymawiała się ona, że jest biedną i prostą dziewczyną, zdolną tylko do przędzenia, a nie potrafiącą używać miecza ani lancy. Jej niebiańscy doradcy upierali się jednak, aż stopniowo jej sprzeciw ustępował, aby wreszcie gwałtownie pęknąć.


Dziewica z Lorraine

Powszechnie głoszone przepowiednie mówiły, że Francja będzie zgubiona przez kobietę, ale ocalona przez dziewicę z Lorraine. Tą kobietą była francuska królowa Izabella Bawarska. Dziewicą wybawicielką, jak utrzymywały głosy miała być Joanna, dla której prawdziwym francuskim władcą był Chrystus Król, który miał ją uzbroić Swoją siłą.
Nie powinniśmy spekulować na temat głosów Joanny, jak to czynili jej sędziowie w Rouen. Historia dowodzi, że misja Joanny była nadprzyrodzona. Nie ma innego prawdopodobnego wytłumaczenia jej zwycięstw.
Potrzebujemy po prostu przypomnieć sobie, że krucjata Joanny trwała tylko rok, potem nastąpił rok uwięzienia. Jednak w tak krótkim okresie, wbrew nikłym szansom wygrania, ona wyzwoliła Francję od angielskich okupantów.
Akceptując swoją misję Joanna nie miała wątpliwości co do jej powodzenia. Ciągle jednak nikomu nic nie mówiła - nawet swojej matce. Ojciec miał sen o odjeździe córki w towarzystwie żołnierzy i zagroził jej, aby nie dopuściła do takiej hańby.
Dlatego, aby bezpiecznie opuścić Domremy, musiała ukryć swoją misję. Powiedziała, że zamierza pomóc żonie swojego wujka, która była w ciąży. Wujek przywiózł Joannę do Vaucouleurs, ostatniego bastionu Lorraine, który jeszcze znajdował się pod kontrolą Karola.
Kiedy Joanna nalegała, aby kapitan Robert de Baudricourt zabrał ją do Chinon, aby ocalić króla, ten wybuchł śmiechem. Poradził wujkowi Joanny, aby dał jej rzetelnego klapsa i zawiózł do rodziców.
Mimo to Joanna nie ustępowała, przez co zyskała sympatię mieszkańców Vaucouleurs, którzy zaczęli wierzyć w jej misję. Pośród jej orędowników znalazło się dwóch ziemian, John de Novelpont i Bernard de Poulangy.


Znak od Boga

Wreszcie Baudricourt przystał na pragnienie Joanny, wyposażając ją w miecz i małą eskortę pod dowództwem Poulangiego. Wyruszyli z Vaucouleurs trzynastego lutego 1429 roku. Gdy maszerowali w kierunku Chinon, szanse ich przedostania się do tej twierdzy były żadne, gdyż musieli oni pokonać 60 mil wrogiego terytorium.
Niemniej jednak Joanna przybyła do Chinon po południu dwudziestego trzeciego lutego. Podczas gdy była witana przez mieszkańców miasta jak anioł ocalenia, Karol wahał się ją przyjąć. Jego doradcy sugerowali, że dziewczyna jest ambitnym poszukiwaczem przygód, a może nawet czarownicą.
Orlean uważany był już wtedy za stracony, a jego mieszkańcy negocjowali warunki poddania się Anglikom. Skarbce były puste. Armia francuska była w opłakanym stanie. Najemnicy zaś skłonni byli walczyć po stronie, która oferowała więcej pieniędzy.
Dwudziestego piątego lutego Karol przyjął Joannę w swoim zamku. Mimo, że król krył się ze swoją rangą, Joanna, która nigdy wcześniej go nie widziała, odnalazła go pośród najniższych członków jego świty i uklękła przed nim.
"Czcigodny panie, Jestem Joanna Dziewica" - oświadczy ła. "Król Niebios mówi do Ciebie przeze mnie, że powinieneś być koronowany w mieście Reims, i że powinieneś być porucznikiem Króla Niebios, który jest prawdziwym Królem Francji".
Naturalnie, ziemski król wymagał dowodu namacalnego. Ponieważ matka Karola odmówiła uznania legalności jego pretensji do tronu, toteż był on niepewny co do swojego statusu. Kilka dni wcześniej prosił Boga o znak, iż jest legalnym kandydatem do tronu Francji. Była to osobista modlitwa, którą Joanna wyjawiła Karolowi, kiedy razem rozmawiali w cztery oczy. Król otrzymał znak, o który prosił.
Następnie król wysłał Joannę do Poitiers, gdzie była ona badana przez komisję teologów. Kiedy oni także zażądali znaku, ona odpowiedziała: "W imię Boga, nie przybyłam do Poitiers, aby dawać znaki. Zabierzcie mnie do Orleanu, a pokażę wam znaki, dla których zostałam posłana."


Zwycięstwo w Orleanie

Wysupłując ostatnie grosze, popadając nawet w jeszcze większy dług, Karol był w stanie zebrać armię. Dowództwo nad nią powierzył księciu z Alencon. W jakiś sposób armia wydawała się być odmieniona przez obecność Joanny: żołnierze przestali przeklinać, wyspowiadali się i przyjęli Komunię świętą. Samo to było niemałym cudem.
Karol wyposażył Joannę w zbroję i konia wojennego. Zaopatrzył ją w zbrojony herb, aby działał jak jej posłaniec. Na swoim sztandarze Joanna miała Boga Stwórcę, umieszczonego między dwoma chwalącymi go aniołami trzymającymi lilie. Sztandar nosił święte imiona Jezusa i Maryi. Nie ma wątpliwości, kto prowadził Francję do bitwy.
Jedenastego kwietnia 1429 roku Joanna na czele armii wyruszyła do Orleanu. Dunois wraz z wojskiem przybył, aby przywitać Joannę i udzielić jak im się wydawało niezbędnej rady: - W imię Boże! - zaprotestowała Joanna -Wsparcie Pana Boga jest lepsze, aniżeli wasze. Sprowadzę pomoc lepszą, aniżeli którykolwiek z twoich żołnierzy. Sprowadzę pomoc Króla Niebios.
Kiedy przeciwny wiatr uniemożliwiał płynięcie barki dostawczej naprzód, Joanna uklękła do modlitwy i wiatr zmienił kurs, doprowadzając bardzo wyczekiwaną barkę z chlebem do obleganego miasta.
Anglicy otoczyli Orlean, zajęli również okopy i fortyfikacje. Odrzucając radę kapitanów, aby zasięgnęła opinii jej głosów, Joanna zdecydowała się zaatakować te podwój-nie wzmocnione fortece. W ciągu kilku dni zajęła najważniejsze bastiony, a w szczególności wał obronny Tourelles, który osłaniał jedyny most przecinający Loarę.
Ósmego maja 1429 roku Anglicy wycofali się, a okupacja Orleanu została zakończona, tak jak Joanna wcześniej zapowiedziała. Po spektakularnym zdobyciu Orleanu Joannę zaczęto zwać Dziewicą Orleańską.
Dwunastego czerwca Joanna odbiła Jargeau, piętnastego czerwca Meunsur-Loire, a siedemnastego czerwca Beaugency. W Patay Anglicy pod dowództwem generała Talbota ponieśli dotkliwą klęskę tracąc sześć tysięcy żołnierzy.
Joanna nigdy nie szczyciła się pojedynczym zwycięstwem, przypisując każde z nich Bogu. Przede wszystkim pozostała wierna sobie - prostej i pobożnej dziewczynie z wioski Domremy, do której pragnęła powrócić.


Koronacja Karola

Wślad za oszałamiającym zwycięstwem w Patay, książe Alanon proponował, aby wykorzystać ten moment do odbicia Normandii, ale Joanna chciała zabrać Karola do Reims, aby wypełnić swoją misję.
Aby dotrzeć do Reims musieli przejść przez terytorium Filipa Dobrego, księcia Burgundii.
Niewielka armia Karola wyruszyła z Gien dwudziestego piątego czerwca 1429 roku. Zgodnie z przewidywaniami Joanny burgundzkie miasta w tajemniczy sposób otwierały swoje drzwi. To samo stało się w Troyes, Chalons-sur- Marne i w końcu w Reims.
Karol został namaszczony na króla Francji w katedrze Reims 17 lipca 1429 roku, stojąc przy Joannie i jej sztandarze. Kiedy Joanna uklękła przed swoim suwerenem pod koniec uroczystości koronacyjnej ucieszona powiedzia ła: "Czcigodny królu, wola Boga, abym wyzwoliła Orlean, przyprowadziła cię do miasta Reims, abyś tu otrzymał namaszczenie, pokazujące, że jesteś prawdziwym królem, do którego ma należeć królestwo została już wypełniona."
Teraz Joanna pragnęła wyzwolić Paryż, tak jak Orlean. Kampania przeradzała się w triumfalny marsz, jednak król nie wykazywał wielkiego zainteresowania podążaniem na Paryż. Bez wiedzy Joanny, Karol w tajemnicy negocjował ze zdrajcą Filipem Dobrym, warunki dotyczące podpisania porozumienia pokojowego.


Oszukana przez króla

Król pozwolił Joannie maszerować naprzód, aż do Saint Denis, gdzie została ranna w nieudanej próbie sforsowania bramy świętej Honoraty. Karol rozkazał jej wycofać się. Aby utrzymać Joannę zajętą bojami i z dala od drogi posłał ją następnie, aby zdobyła kilka nieznaczących fortyfikacji, zajmowanych przez rycerza łotra.
Na koniec Karol nadał Joannie tytuł szlachecki 29 grudnia 1429 r. W swym herbie miała lilie, od których wzięła nazwisko Du Lis. Monarcha podarował jej też wspaniałą zbroję, tak jak dyrektor firmy, kiedy żegna swoich pracowników odchodzących na emeryturę dając złote zegarki.
Joanna jednak nie została przekupiona, aby nadszarpn ąć zaufanie Boga, a także niezliczonej ilości rodaków, którzy przy niej stali. Karol chciał teraz, aby przyłączyć Compiegne do Burgundii, lecz wioska chciała pozostać francuska i jej mieszkańcy zwrócili się do dziewicy z Lorraine w godzinie potrzeby.
Joanna w końcu przybyła z niewielkim oddziałem dzielnych dusz i została pochwycona przez Burgundczyków podczas wypadu 12 maja 1430 roku. Anglicy bardzo się uradowali, kiedy Joanna dostała się w ich ręce 21 listopada 1430 roku. Odkupili ją od Burgundczyków za dziesięć tysięcy funtów - co odpowiada dzisiejszym kilku milionom dolarów amerykańskich. Dziewica Orleańska została zabrana pod silnie strzeżoną eskortą do Rouen.
Boże Narodzenie zastało Joannę w rękach Hrabiego Warwick, rządcy Normandii. Dziewica Orleańska, która stała u boku króla we wspaniałej katedrze, teraz została porzucona przez niego i zostawiona w zawilgoconej i ciemnej celi. Jej ręce kiedyś z czcią całowane przez rodaków, teraz spętały kajdany, podobnie stopy. Dodatkowo w nocy zakładano jeszcze jeden łańcuch przymocowany do drewnianego słupa, ograniczając jej ruchy jedynie do łóżka.
Skromna dziewica nie miała prawa nawet do chwili prywatności. Podli mężczyźni najgorszego stanu pilnowali ją przez cały czas. Nękali jej dziewiczą czystość wulgarnymi obelgami, a jej osoba, chroniona łaską Bożą, i strojem żołnierskim była narażona na zbezczeszczenie.
Jednak najbardziej przeżywała uniemożliwienie udziału we Mszy świętej oraz przyjmowania Komunii świętej.


Biskup czy figurantż

Bedford był zręcznym politykiem. Pragnął zdyskredytować Joannę w oczach jej rodaków, nie dopuszczając do tego, aby zmieniła się w męczennicę. Plan Bedforda był taki, aby Joanna została potępiona przez sąd kościelny i w ten sposób zamiast świętą zostałaby czarownicą. Aby to osiągnąć uciekł się do biskupa Pierre'a Cauchon, Francuza zdrajcy i doradcy angielskiego króla. Będąc wyrzuconym z własnej diecezji, utrzymywanej przez Francuzów, biskup bardzo potrzebował wolnego miejsca w Rouen, kontrolowanym przez Anglików.
Joanna dzielnie stawiała czoła wrogim żołnierzom, ryzykując życiem, ale tym razem musiała stawić czoła perfidnemu biskupowi, narażając swoją nieśmiertelną duszę. Jej zwycięstwa w Orleanie i Patay były rzeczywiście wspaniałe, ale zwycięstwo w Rouen było najbardziej okaza łe.
Proces Joanny rozpoczął się dziewiątego stycznia 1431 roku. Biskup Cauchon pragnął ponad wszystko dostarczyć swoim angielskim opiekunom przyznanie się Joanny - chociaż oszukańcze i wymuszone - że jej głosy nie były prawdziwe, a anioł, który ją prowadził nie był Bożym archaniołem Michałem, lecz Jego wrogiem, upadłym aniołem Lucyferem.
Takie przyznanie się było kluczowe dla intrygi Bedforda, aby zdyskredytować Karola, bo jeśli Joanna zaprzeczyłaby tym głosom, to Anglicy mogliby rozpowszechnić kłamstwo, że Karol zawdzięcza koronę szatanowi, toteż pozbawiona ona jest wartości.
Bedford i biskup Cauchon wszystko zaplanowali - za wyjątkiem heroicznego oporu Joanny. Próbowali oni złapać ją w pułapkę zadając obłudne pytania, wystawiając jej ducha na niekończące się przesłuchania, ale mimo to odpierała ona każdy cios. Broniąc się prawdą, ostro przeciwstawia ła się kłamstwom. Sędziowie, którzy szczerze nienawidzili Dziewicy Orleańskiej, podczas procesu świadomie zadawali jej bardzo trudne, czasami naukowe pytania. Wszystko po to, aby przyłapać ją na jakimś błędzie. Mimo tak ogromnej presji nie okazywała lęku. Na pytania odpowiadała jasno, sensownie a czasem nawet z nutą ironii. Zaś jej odpowiedzi świadczyły o prostej religijności i szlachetności uczuć. Przykładowo, kiedy sędziowie zapytali ją, czy Bóg nienawidzi Anglików, odrzekła: "O miłości czy nienawiści Boga do Anglików i ich dusz nie wiem nic. Ale wiem dobrze, że zostaną oni przepędzeni z Francji wszyscy z wyjątkiem tych, którzy pozostaną tu martwi, i że Bóg ześle zwycięstwo Francuzom i jest przeciw Anglikom".
Joanna rzuciła wyzwanie biskupowi Cauchon od samego początku udawanego procesu, ostrzegając go:
"Mówisz, że jesteś moim sędzią. Dobrze się zastanów, co zamierzasz zrobić, ponieważ prawdziwie jestem wysłanniczk ą Boga, a ty stawiasz siebie w wielkim niebezpieczeństwie. Napominam cię, gdyż jeśli Bóg cię ukaże spełniłam swój obowiązek przestrzegając cię przed tym."
Było to ostrzeżenie, które biskup odstępca zlekceważył narażając na poważne niebezpieczeństwo swoją duszę. Wiadomo bowiem, że desperacko próbował on wszelkich trików, posłał nawet fałszywego spowiednika do celi Joanny (!!!).
Wstępne postępowanie zakończyło się siedemnastego marca 1431 roku. Na podstawie 72 artykułów oskarżono Joannę o złą wiarę.
Proces wznowiono 27 marca z oświadczeniem Joanny na początku:
"Podtrzymuję stanowisko, które zajmowałam zawsze podczas całego tego postępowania. Jeśli będę sądzona i zobaczę kata gotowego rozpalić ogień powiem i będę utrzymywać, nawet w obliczu śmierci, to co mówiłam dotychczas."


"Najpierw służę Bogu"

Nie mogąc wymusić przyznania się Joanny do złej wiary, biskup Cauchon tym razem pragnął złapać ją na doktrynalnym błędzie obciążającym. Była ona przede wszystkim prostą chrześcijanką, która nic nie wiedziała o teologii. Musiała zaprzestać twierdzić, że została posłana przez Boga i poddać tę kwestię do rozstrzygnięcia przez teologów, którzy sami mogli rozróżnić naturę jej przypuszczalnych głosów.
Trzykrotnie Joanna była ostrzegana o różnicy między Kościołem Triumfującym a Kościołem Wojującym, ale kiedy jej kaci zażądali, aby poddała się Kościołowi, odpowiedzia ła: "Najpierw służę Bogu".
Oskarżona o to, że nie chce poddać się Kościołowi i wyprzeć się złej wiary skazana została jako "heretyczka" na śmierć.
Dwudziestego czwartego maja 1431 roku przyprowadzono ją na cmentarz świetego Quentina (Quen). Kiedy biskup Cauchon zaczął odczytywać jej wyrok skazujący na śmierć, Joannę ogarnęła bojaźń przed śmiercią. Krzyknęła, że pokłoni się Kościołowi i wyprze się swojej wiary.
Anglicy byli oburzeni na samą myśl, że ich zdobycz uniknie spalenia, ale służalczy biskup Cauchon nie mógł ich zawieść. Miał on plan i na tą ewentualność i kiedy zmienił wyrok Joanny osadzając ją w więzieniu, jak tego wymagało prawo upewnił się, że zmieniony wyrok nie będzie mógł być nigdy wykonany.
Mimo że prawo wymagało, aby Joanna była osadzona w więzieniu kościelnym, biskup Cauchon umieścił ją z powrotem w wieży Bouvreuil. Co gorsza, znając zagrożenia, jakie tam musiała znosić, w szczególności obelgi i niebezpieczeństwa, narażające jej osobę na zbezczeszczenie, biskup zabronił Joannie noszenia męskiego ubioru. W ten sposób pozbawił ją ochrony, jakiej dostarcza ła zbroja.
Joanna powróciła do kobiecej sukienki, jak nakazał biskup Cauchon, ale kiedy strażnicy zagrozili jej napaścią seksualną, zmuszona była ponownie przywdziać żołnierski strój, na wszelki wypadek zostawiony w celi. To była pułapka. Biskup Cauchon chichotał do Warwicka, mówiąc: "Wszystko idzie dobrze. Mamy ją!"
Joanna została skazana na śmierć jako "ponowna heretyczka". Trzydziestego maja 1431 roku została zabrana na Stary Rynek, miejsce jej egzekucji. Spowita ogniami Joanna sześciokrotnie wykrzyknęła imię Jezusa.


Poza popiołem

Warwick nakazał wrzucić do Sekwany szlachetne serce Joanny, które pozostało nietknięte wraz z popiołem, ażeby nie były czczone jako relikwie. Mimo to marzenie jej zdobywców o zwycięstwie znikło, tak samo jak popiół po ciele Joanny przepadł w wodzie.
Król Karol powrócił na pole bitwy, zdobywając Normandię, Paryż, Guyenne i w końcu Bordo. Poświęcenie Joanny na nowo rozpalało męstwo.
Kiedy Karol wkroczył do Rouen, jego pierwszym aktem było rozpoczęcie dochodzenia z nakazu papieskiego, mającego zrewidować proces Joanny. Ponad 100 ocalałych świadków było przesłuchanych podczas postępowania, które zakończyło się unieważnieniem niesprawiedliwego wyroku skazującego na śmierć.
Na pożółkłych od upływu czasu stronach prawda o tej prostej dziewczynie z Domremy, prosta prawda Joanny na nowo lśni. Jak latarnia na horyzoncie w ciemną noc przypomina nam, że to co zostało zagubione może być jeszcze odnalezione.
Wiem, że głęboko w naszej wsi, gdzie prawdziwa dusza Francji pozostaje uśpiona, pozostają ci, którzy wierzą razem z Joanną, że Król Niebios jest prawdziwym królem Francji.


Na podstawie: Georges Bordonove, Crusade Magazine oraz Encyklopedia Białych Plam, t.4


poloniachristiana
Lepanto


Ukazał się 29. jubileuszowy numer "Rycerza Lepanto"
Czytelnicy znajdą w nim m. in. artykuły:
  • Szkoła Rycerska przy Instytucie im. Ks. Piotra Skargi
  • Z życia sekcji
  • Śp. Rafał Serafin - tak go zapamiętałem
  • Siedzący Byk katolikiem
  • Pistolety maszynowe Mors i MKPS

Numer 60,
wrzesień/październik 2011 r.
a w nim m.in.:
  • Pomóżmy Ojczyźnie!
  • Kościelny mecenat uniwersytetów
  • Dramat samobójcy
  • Triumf Kościoła po wielkim kryzysie
  • Jan Kapistran