|
|
|
Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail
|
|
|
NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
Rycerz Lepanto |
|
 |
 |
 |
|
Numer 2/13/2006
|
22 stycznia 1506 r. do Rzymu wkroczył oddział złożony ze 150 szwajcarskich żołnierzy pod dowództwem kapitana Kaspara von Silenen. Znany ze swego zaangażowania w politykę włoską papież Juliusz II postanowił własne bezpieczeństwo złożyć w ręce słynących z wierności, męstwa i skuteczności w boju Helwetów. W ten sposób zapoczątkował tradycję papieskiej Gwardii Szwajcarskiej.
 |
 |
Na przełomie XV i XVI w. piechota szwajcarska słynęła w Europie z bitności, sprawności i skuteczności w walce. Na tę sławę górale z alpejskich wiosek krwawo zapracowali podczas walk o niepodległość ich kraju. Pod koniec XIII w. dumni ze swych wolnościowych przywilejów pasterze i rolnicy zbuntowali się przeciw pragnącym im je odebrać Habsburgom.
Wówczas tereny dzisiejszej Szwajcarii wchodziły w skład Rzeszy. Właśnie z tego okresu pochodzi legenda o Wilhelmie Tellu, zmuszonym przez okrutnych niemieckich żołdaków do zestrzelenia jabłka postawionego na główce synka. Nieoczekiwanie armia złożona z prostych pasterzy i rolników, wyposażonych głównie w siekiery i halabardy, pobiła w kilku bitwach uzbrojone po zęby wojska Habsburgów. Głęboko uformowane kolumny helweckich chłopów niszczyły wszystko, co napotkały na drodze. Żaden przeciwnik nie potrafił im sprostać. Zrewolucjonizowali technikę wojenną. Sprawili, że piechota zaczęła wypierać z pól bitewnych kawalerię. Do tej pory zawodowa ciężka jazda w otwartym polu świetnie dawała sobie radę z oddziałami pieszymi. Wprawdzie łucznikom angielskim dość łatwo udawało się pokonać rycerzy francuskich (np. pod Crécy), także czescy taboryci wielokrotnie bili wojska cesarza walcząc w oparciu o obóz warowny złożony ze spiętych ze sobą ciężkich wozów, przyszłość należała jednak do zwartych czworoboków piechoty najeżonych pikami. Bo właśnie długa włócznia stała się z czasem podstawową bronią w oddziałach formowanych w kantonach Szwajcarii. Przełom w sztuce wojennej dokonany przez górali alpejskich nie wynikał więc z postępu technicznego, lecz nowej taktyki i determinacji w walce. Inne armie szybko zaczęły przejmować ten sposób wojowania.
 |
 |
Bieda i przeludnienie wiosek alpejskich zmuszała ludność do szukania chleba poza granicami kraju. Biegłość w sztuce wojennej spowodowała, że władcy europejscy chętnie przyjmowali na swój żołd bitnych Helwetów. Lojalność wobec chlebodawców bardzo się opłacała. Wkrótce na dworach europejskich rozpowszechniła się moda na powierzanie ochrony władcy i dworu oddziałom złożonym z rodaków Wilhelma Tella.
Modzie tej ulegli również zwierzchnicy Państwa Kościelnego. 79 najemników z Bazylei przyjął na swój żołd papież Sykstus IV. Z ich usług skorzystał także Innocenty VIII podczas walk z księciem Mediolanu. Dopiero jednak bulla Juliusza II z 21 czerwca 1505 r., upoważniająca przyjaciela papieskiego, kanonika Petera von Hartensteina, do zwerbowania 200-osobowego oddziału piechoty by objął straż nad Pałacem Apostolskim i jej realizacja w styczniu roku następnego, rozpoczęła pięćsetletnią tradycję Gwardii Szwajcarskiej. Na jesieni 1506 r. liczebność oddziału zwanego wówczas Kohortą Helwecką wzrosła do 188 osób.
"...mogą uchodzić za męczenników"
Wielką sławą gwardziści szwajcarscy okryli się w 1527 r. podczas "Sacco di Roma", czyli złupienia Rzymu przez wojska cesarza Karola V. W chwili, gdy wojska cesarskie wdarły się za mury Rzymu, papież Klemens VII przebywał w Watykanie. Tylko dzięki bohaterstwie helweckich gwardzistów zdołał umknąć przed wrogimi żołdakami, wśród których było wielu luteran. W trakcie ucieczki osłaniało go 42 strażników, pełniących wówczas nocną służbę w pałacu papieskim. Tajnym przejściem wzdłuż muru (zwanym passetto), szczęśliwie przedostali się do Zamku Św. Anioła i tam przystąpili do obrony. Pozostali Szwajcarzy zgromadzili się pod egipskim obeliskiem na cmentarzu niemieckim, blisko bazyliki św. Piotra, by zatrzymać impet atakujących. Dowodził nimi kapitan Röist z Zurychu. Polegli wszyscy chroniąc ewakuację papieża. Niektórych śmierć dopadła w bazylice na stopniach głównego ołtarza, inni padli na schodach wiodących do jej wnętrza. Wśród zabitych była również żona dowódcy oddziału. Rozbestwieni zwycięzcy najpierw odrąbali jej ręce, a następnie zabili na zwłokach męża. Członkowie Gwardii Szwajcarskiej, którzy oddali życie za Papieża, mogą uchodzić za męczenników - tymi słowy poświęcenie żołnierskie w obronie Namiestnika Chrystusa podsumował podczas uroczystości 500-lecia istnienia formacji przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu amerykański arcybiskup John Foley. Ogółem poległo ich 147.
 |
 |
Obrona Zamku Anioła trwała miesiąc. W końcu forteca musiała się poddać. Pertraktacje kapitulacyjne pośrednio potwierdziły dobrą opinię o papieskich Szwajcarach - jeden z warunków postawionych przez stronę cesarską zmuszał Klemensa VII do zastąpienia ich niemieckimi landsknechtami, czyli piechotą uzbrojoną i walczącą na wzór Szwajcarów, ale rekrutowaną w Niemczech. Gwardziści uznani zostali za zbyt wiernych i niebezpiecznych. Gdy po dwóch latach papież powrócił do Rzymu, mieszkańcy poprosili go, by w pierwszym rzędzie przywrócił Gwardię Szwajcarską. Ostatecznie uczynił to dopiero Paweł III tworząc na nowo, w 1548 r., 225-osobową "kohortę pieszych Szwajcarów dla świętej obrony Papieża".
Kilkadziesiąt lat później oddział Helwetów z rozkazu papieża Piusa V zasilił wojska Świętej Ligi walczące z armią turecką na Cyprze. Wziął także udział w morskiej bitwie pod Lepanto, w której waleczni gwardziści zdobyli dwie chorągwie wroga, przechowywane do dzisiaj w Muzeum Federalnym w Zurychu.
Przez kolejne wieki Szwajcarzy głównie strzegli bezpieczeństwa papieży pełniąc służbę wartowniczą w Pałacu Apostolskim. Liczebność oddziału zmieniała się nieznacznie. W 1660 r. stan oddziału został zmniejszony do 160 ludzi, z kolei Klemens XI (1700-1721) podniósł go o 10 osób.
W epoce rewolucji
Gdy wojska rewolucyjnej Francji w 1798 r. zajęły Rzym i uwięziły Piusa VI, Gwardia Szwajcarska, wraz z innymi formacjami papieskimi, została rozwiązana. Dopiero w 1801, po zawarciu porozumienia z Napoleonem, Pius VII odtworzył oddział. Nie dane było jednak Szwajcarom bronić Ojca Świętego przed nowym aresztowaniem. Gdy w lipcu 1809 żołdacy francuscy ponownie zajęli Rzym, papież rozkazał gwardzistom poddać się bez walki, a sam dobrowolnie poszedł do niewoli. Dopiero po upadku Napoleona Pius VII nakazał odtworzyć oddział, ograniczając jego liczebność do 64 żołnierzy. Tą liczbę Leon XII polecił powiększyć do 200.
W XIX w., wobec knowań różnych organizacji terrorystyczno-rewolucyjnych, szczególne znaczenie miało zapewnienie bezpieczeństwa Ojca Świętemu. W tym czasie likwidacja Państwa Kościelnego była celem organizacji spiskowych, a także planujących zjednoczenie Italii pod swym berłem władców Królestwa Piemontu. Szczególnie dramatyczny przebieg miały wydarzenia z okresu Wiosny Ludów. Po zasztyletowaniu głównego ministra Pellegrino Rossi'ego i pozbawieniu Piusa IX realnej władzy w Rzymie, życiu papieża groziło poważne niebezpieczeństwo. Bramy pałacu kwirynalskiego szturmowała żądna krwi tłuszcza. W związku z niepewną postawą oddziałów złożonych z Włochów, bezpieczeństwa papieża strzegło 70 gwardzistów szwajcarskich. Podczas jednego z napadów Szwajcarzy zmuszeni byli nawet oddać salwę do atakującego tłumu, co niestety jeszcze bardziej rozwścieczyło motłoch. W kierunku rezydencji papieża posypały się kule. Jeden z pocisków wystrzelonych w okna pałacu zabił prałata Palmę, sekretarza Ojca Świętego. Pius IX zmuszony był uciec do Gaety w Królestwie Neapolu. Na szczęście w końcu rewolucyjna Republika Rzymska została obalona, a papież mógł powrócić do Rzymu. Gwardia Szwajcarska została zreorganizowana.
 |
 |
Niestety nie dane było Piusowi IX zażywać spokoju. Garybaldczycy oraz rewolucjoniści z innych grup urządzali zamachy na księży, urzędników i żołnierzy Państwa Kościelnego. Dekadę niepokojów zakończyła kolejna rewolucja i najazd Piemontu na Państwo Kościelne. Szwajcarzy wzięli udział w walkach w polu. Ta kampania nie przyniosła im niestety chwały. Pod Castelfidardo, 18 września 1860 r., stojąca w rezerwie Gwardia Szwajcarska, razem z częścią innych oddziałów papieskich, wycofała się w nieładzie z pola bitwy. Inna rzecz, że wojska piemonckie dysponowały ponad dwukrotną przewagą w ludziach, w dodatku większość żołnierzy papieskich świeżo zasiliła szeregi armii i nie miała odpowiedniego wyszkolenia.
Jako straż przyboczna papieża i rezerwa załogi Rzymu Gwardia Szwajcarska brała również udział w obronie miasta przed wojskami Królestwa Włoch w roku 1870. Obronę stolicy Pius IX potraktował jedynie jako demonstrację swych praw. Po krótkich walkach i skruszeniu przez nieprzyjaciół muru niedaleko Bramy Piusowej na stanowczy rozkaz Ojca Świętego, wywieszono białą flagę. Zanim wojska włoskie obsadziły okolice Watykanu, Szwajcarzy, wraz z nielicznym oddziałem Gwardii Szlacheckiej, chronili Pałac Papieski przed dewastującymi jego otoczenie bandami rewolucjonistów. Pius IX uwięziony za murami Watykanu zredukował swą armię do niezbędnego minimum. Niektóre oddziały zostały rozwiązane, inne pomniejszono. Gwardia Szwajcarska przetrwała, by strzec bezpieczeństwa kolejnych papieży. Pełniła również funkcję symbolu świadczącego o prawie Namiestnika Chrystusa do bycia władcą świeckim.
Piechota watykańska werbowana wśród Helwetów przetrwała również ostatnią redukcję wojsk papieskich przeprowadzoną w 1970 r. przez Pawła VI. Likwidacji uległy wówczas: Gwardia Szlachecka, Gwardia Pałacowa oraz Żandarmeria. Odtąd jedynym wojskiem regularnym w Państwie Watykańskim jest Gwardia Szwajcarska.
Zgodnie z regulaminem ogłoszonym 5 IV 1979 r. przez Jana Pawła II gwardia liczyła 100 osób. W 1996 r. zwiększono stan oddziału do 110 żołnierzy, wśród których jest 77 halabardników, 27 podoficerów i 5 oficerów łącznie z dowódcą, który zawsze ma rangę pułkownika. Opiekę duchową nad tą armią sprawuje kapelan.
Adam Kowalik
DAWNA BROŃ GWARDII SZWAJCARSKIEJ
Chyba każdy, kto po raz pierwszy widział żołnierzy Gwardii Szwajcarskiej był pod wrażeniem piękna ich uniformów. Wbrew legendzie obecnie obowiązujący strój nie jest zbyt stary. Zaprojektował go w 1914 r., na wzór mundurów noszonych w renesansie, Jules Repond - ówczesny dowódca gwardii. Kolorystyka utrzymana jest w barwach rodu Medyceuszy: żółtym, granatowym i czerwonym. Wszak z tej rodziny wywodziło się trzech papieży nowożytnych. W zależności od okoliczności, w jakich gwardziści pełnią służbę, ich ubiór nieznacznie zmienia się. Na uroczyste Msze św. zamieniają charakterystyczny granatowy beret na czarny hełm typu morion. Gdy papież przyjmuje dyplomatów i polityków, nakładają hełmy srebrzyste. Na bardziej uroczyste okazje dodatkowo ubierają pancerzyki. Hełmy halabardników zdobią pióropusze w kolorze czerwonym, natomiast moriony oficerów wieńczą pióra białe. Na co dzień, zgodnie z regulaminem, używane są mundury granatowe zwane "nocnymi". Od deszczu i chłodu chronią peleryny w tym samym kolorze. Poza Watykanem i w wypadku pełnienia służby ochroniarskiej przy papieżu, Szwajcarzy występują w strojach cywilnych.
Uzbrojenie stanowią halabardy i szpady. Czasem podczas parad można zobaczyć gwardzistów niosących dwuręczne miecze płomieniste. Do lat siedemdziesiątych nierzadkim widokiem byli Szwajcarzy pełniący służbę z karabinem powtarzalnym w dłoniach. Obecnie będące na wyposażeniu oddziału karabinki używane są wyłącznie do szkolenia strzeleckiego. Na co dzień spoczywają w magazynach. Jan Paweł II zabronił również noszenia podczas służby broni krótkiej. Prawo do posiadania przy sobie pistoletów, i to tylko podczas nocnych wart, mają jedynie oficerowie. W fałdach stroju w razie potrzeby chowane są pojemniki z gazem.
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|